Cena 1000 zł za stronę internetową brzmi podejrzanie tanio. I słusznie, jeśli ktoś obiecuje za nią rozbudowany serwis, sklep, blog, sesję zdjęciową, pozycjonowanie i jeszcze „panel do wszystkiego”. Taka oferta prawie zawsze kończy się rozczarowaniem albo dopłatami.
Ale prosta strona startowa w promocyjnej cenie może mieć sens. Warunek jest jeden: trzeba uczciwie nazwać zakres i nie udawać, że mała pierwsza wersja rozwiąże każdy problem firmy.

Dla kogo jest taka strona
Promocyjny pakiet za 1000 zł jest dobry dla firmy, która potrzebuje szybko uporządkować podstawową obecność w internecie. Na przykład dla usługodawcy, który ma Profil Firmy w Google, odbiera telefony z poleceń, ale nie ma miejsca, gdzie może odesłać klienta po szczegóły.
To może być hydraulik, kosmetyczka, mała firma remontowa, gabinet, fotograf, korepetytor albo lokalny sklep, który chce pokazać ofertę i dane kontaktowe bez budowania dużego serwisu od pierwszego dnia.
Taka strona nie ma udawać korporacyjnego portalu. Ma odpowiedzieć na najważniejsze pytania klienta: co robisz, gdzie działasz, ile mniej więcej kosztuje usługa, jak wygląda kontakt i dlaczego można Ci zaufać.
Co powinno wejść w uczciwy pakiet
W małym pakiecie najważniejsza jest selekcja. Lepiej zrobić jedną czytelną stronę niż pięć pustych podstron. Klient nie liczy zakładek. Klient chce szybko znaleźć informację.
Minimum, które ma sens:
- jasny pierwszy ekran z ofertą i miejscowością działania;
- kilka najważniejszych usług lub produktów;
- dane kontaktowe i klikalny telefon;
- krótkie informacje o firmie;
- podstawy SEO i poprawne metadane;
- dobra wersja mobilna;
- szybkie ładowanie;
- linki do Profilu Firmy Google i mediów społecznościowych, jeśli są używane.
Jeżeli potrzebujesz bloga, większej liczby podstron, realizacji, wersji językowej, rozbudowanych formularzy albo sklepu, to jest już inny zakres. Nie gorszy, po prostu większy.
Czego nie powinno się obiecywać za 1000 zł
Największy problem tanich ofert nie polega na samej cenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy sprzedaje się za nią rzeczy, których nie da się zrobić dobrze w tym budżecie.
Za 1000 zł nie powinno się obiecywać stałego pozycjonowania, indywidualnej aplikacji, pełnej strategii marketingowej, pisania kilkunastu podstron, zaawansowanych integracji ani gwarancji pierwszego miejsca w Google. To są osobne usługi i wymagają czasu.
Uczciwa promocja powinna mówić wprost: dostajesz solidny start, nie magiczną maszynę do klientów. Dopiero potem można rozwijać stronę o kolejne sekcje, artykuły, kampanie i analitykę.
Dlaczego zakres jest ważniejszy niż niska cena
Strona za 1000 zł może być dobra, jeśli ma jasno ustawiony cel. Może też być stratą pieniędzy, jeśli powstanie jako przypadkowy szablon bez sensownej treści i kontaktu.
Dlatego przed decyzją warto zapytać nie tylko „ile kosztuje”, ale też:
- co dokładnie otrzymuję;
- czy strona będzie szybka na telefonie;
- kto przygotowuje teksty;
- czy mam dostęp do domeny i hostingu;
- czy po publikacji da się stronę rozbudować;
- czy cena obejmuje podstawową konfigurację techniczną.
Jeśli te odpowiedzi są mgliste, niska cena przestaje być okazją.
Promocja jako pierwszy krok, nie koniec pracy
Najrozsądniej traktować promocyjną stronę jako pierwszą wersję. Uruchamiasz ją, podajesz klientom konkretny link, widzisz pierwsze wejścia i sprawdzasz, o co ludzie pytają. Potem łatwiej zdecydować, czy potrzebny jest blog, dodatkowe podstrony, landing pod reklamę albo rozbudowa oferty.
Właśnie dlatego wolę mały, dobrze domknięty zakres od wielkiej obietnicy bez pokrycia. Strona ma działać wiarygodnie od pierwszego dnia, nawet jeśli jest prosta.
Jeżeli prowadzisz firmę w Pile, Wałczu, Złotowie, Trzciance albo Chodzieży i chcesz sprawdzić, czy taki pakiet wystarczy na start, napisz do mnie. Powiem wprost, czy promocja ma sens w Twoim przypadku, czy lepiej od razu zaplanować większy zakres.